Witam serdecznie na mojej stronie!

Cieszę się Czytelniczko/Czytelniku, że trafiłaś/trafiłeś tutaj i mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej.

„Dobre życie” to strona o odkryciach duszy i rozumu, związkach i poszukiwaniach sensu i piękna w prostej codzienności.

Tworzona z miłości do natury.

Z nutą magii i zapachem ziół w tle.

Zapraszam!

KIM SĄ DRZEWA…

Kim są Drzewa? Drzewa są takimi samymi istotami jak my, tylko mają inne ciała fizyczne. Nie są antropomorficzne, nie mają ludzkich oczu w kształcie oczu i uszu w kształcie uszu, nie mają ust. Mają za to czułe wodne serca. Świadome i piękne. Mają dusze. Mają mózgi, które są splątanymi nićmi grzybni korzeniami, pod naszymi stopami. Mają oczy –odbierające barwne wibracje światła liście. Mają uszy- korę pofałdowaną jak małżowiny uszne ludzi.  Wychowują swoje dzieci, małe drzewiątka, kochają i opiekują się swoimi rodzinami. Są cywilizacją duchową występującą na płaszczyźnie fizycznej. W przeciwieństwie do ludzi nie kreują rzeczywistości. Mają za to moc obserwowania jej i komentowania. Połączone nicią światła, jak światłowodem z centrum Ziemi i Słońcem, przechowują w sobie prastarą wiedzę istot pradawnych.

Znalezione obrazy dla zapytania las sosnowy

Gdy nauczymy się z nimi rozmawiać, możemy wraz z nimi obserwować wszystko co dzieje się wokół nas, z góry, z boku i z wewnątrz, przed i poza czasem. Możemy poznawać przeszłość i przyszłość oraz kontaktować się z naszymi przodkami. Każdy gatunek Drzew ma trochę inne zainteresowania i pasje kolekcjonerskie, uzdrowicielskie.

autor: Weronika Dąbrowska

źródło: http://tebaby.pl

Matki Boskiej Zielnej

czyli dzięki Ci składamy Diano, Marzanno!

Ludowe święto Matki Boskiej Zielnej (Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny), dawniej także Zaśnięcia, Odpocznienia, Wzięcia, Przejścia i Śmierci Matki Boskiej, to żywotny ślad kultu bogini zbóż, ziemi i urodzaju. Najczęściej była to domena bogiń zaświatowych, również opiekunek dusz, bliskich pierwotnemu obrazowi Matki Ziemi.

W wierzeniach staropolskich boginią taką jest Marzanna, Bogini odwiecznego łańcucha życia i śmierci. To Marzannie składano w ofierze wieńce oraz ziarna zbóż i nazywano ją Zbożową Matką. Jan Długosz nazywa ją Dziewanną i łączy z boginią Dianą.

Starożytni Rzymianie 13 sierpnia obchodzili trzydniowe święto bogini Diany. Na trzeci dzień, 15 sierpnia, obchodzono Wniebowzięcie Diany, jako królowej niebios. Diana, bogini-dziewica, która oprócz tego, że była patronką polowań i dzikich zwierząt, była również patronką pól i lasów. Później zaczęto łączyć Dianę z Artemidą. Czytaj dalej

IX zasada ekologicznego „ja”: bycie ekologiczną osobą

Pozwól sobie na niezmuszanie innych i siebie do bycia ekologiczną osobą. Odkrywaj, że przyroda i ty jesteście jednym. Troska i zachowania proekologiczne pojawią się wtedy naturalnie i spontanicznie jak wdech i wydech.

Jednym z problemów ludzi troszczących się o przyrodę jest stosunek do osób, które takiej pasji nie podzielają. Jak traktować tych, którzy niszczą Ziemię? Jak przekonywać tych, którzy działają na szkodę przyrody, by tego nie robili?

Można być ekologiem, który działa z pozycji małego „ja”. Taka osoba ma skłonność do bałwochwalczego traktowania ekologii oraz ideologizowania jej. Wtedy też może pojawić się pokusa walki z tymi, którzy jeszcze nie odkryli prawdy. Inaczej mówiąc, małe „ja” może też toczyć rozmaite wojny na planie społecznym, które mają udowodnić, że moja prawda jest lepsza od twojej prawdy. Tak oto małe „ja” ekologów walczy z małym „ja” niszczycieli przyrody.

Odkrywając ekologiczne „ja” uświadamiamy sobie, że nie ma żadnego przeciwnika, że również ci, którzy niszczą przyrodę, na swój sposób uczestniczą w procesie, który realizuje nasza planeta. Każdy człowiek ma swój czas dochodzenia do pełni, do odkrywania własnego ekologicznego „ja” i z pewnością nie da się tego procesu zadekretować i przyspieszyć wymuszając określone zachowania.

Ruch ekologiczny bardziej niż walki potrzebuje codziennego świadectwa tych, którzy już osiągnęli dojrzałe „ja” ekologiczne. To właśnie te osoby swoim życiem, naturalnie i bez walki pokazują, co jest najlepsze dla nas i dla naszej planety, pokazują alternatywną drogę dochodzenia do własnej pełni, której konsekwencją jest też inne podejście do ludzi oraz dzikiej przyrody.

Innymi słowy, to czego potrzebujemy, to codziennej praktyki, w której nasze ekologiczne „ja” może wzrastać i rozwijać się, a nie walki o słuszną sprawę.

Oczywiście to codzienne świadectwo ekologicznego „ja” może też wyrażać się w bardzo konkretnym i radykalnym działaniu, jak przypięcie się do drzewa w jego obronie. Ważna jest tu jednak intencja, która wyrasta z głębokiego wglądu w siebie, a nie z chęci zniszczenia przeciwnika.

Podobnie jest ze zmuszaniem samego siebie do określonych działań, czy z poświęcaniem się i walką z własnymi słabościami. Ekologiczne „ja” nie jest polem walki. Ani z innymi, ani z samym sobą. Dojrzałe ekologiczne „ja” pozwala na spontaniczne i naturalne zachowania proekologiczne, które nie są niczym wymuszone, ani normami prawnymi, ani nawet zasadami etycznymi. Te zachowania nie posiadają żadnych uzasadnień, nie potrzebują ich, ponieważ na tym poziomie nie robimy czegoś po coś, ale robimy coś, bo nie możemy tego nie robić. To właśnie oznacza działanie z perspektywy całości.

Ryszard Kulik

źródło: ekopsychologia.pl

VIII zasada ekologicznego „ja”: pełnia

Pozwól sobie na nietrzymanie się kurczowo własnego interesu i zachcianek; odkrywaj, że masz już wszystko, co niezbędne. Jesteś pełną osobą. Niczego ci nie brak.

Oddzielone małe „ja” jest jednocześnie pustym „ja”. Oznacza to, że jedną z jego charakterystycznych cech jest nienasycenie. Małe „ja” jest jak pusty worek, do którego ciągle trzeba coś wrzucać, by go wypełnić. Problem polega na tym, że nic nie jest w stanie go wypełnić, ponieważ pustka nie jest związana z brakiem czegoś co jest niezbędne; jest raczej związana z samym syndromem oddzielenia. Innymi słowy, nieadekwatnie rozpoznajemy przyczynę naszego głodu, lokując jego źródło w jakimś wyimaginowanym braku, podczas gdy jego przyczyną jest oddzielenie od całości. Tak oto bez umiaru wikłamy się w przymus zaspokajania własnych zachcianek, złudnie sądząc, że to nas uratuje. W ten sposób uzależniamy się od konsumpcji, a produkcja przemysłowa, która próbuje nadążyć za naszymi zachciankami bezwzględnie niszczy naszą planetę.

Wydaje się, że jedynym sposobem przerwania tego szaleńczego błędnego koła jest odkrycie, że jako ekologiczne „ja” mamy już wszystko, co niezbędne do życia. Ekologiczne „ja” jest pełne w tym sensie, że świadomie uczestniczy w większej wspólnocie, jest świadome głębokich związków z całym planetarnym systemem życia. W takim stanie umiar, skromność i powściągliwość pojawiają się jako naturalne konsekwencja odkrycia w sobie pełni. I po raz kolejny korzysta na tym nie tylko przyroda, która jest w mniejszym stopniu eksploatowana, ale też każda jednostka, która wychodzi z matni uzależnienia. To uzależnienie dawało wcześniej jedynie pozory szczęścia i spełnienia. Dopiero osiągając poziom ekologicznego „ja” jesteśmy w stanie doświadczyć prawdziwej pełni, której źródłem nie jest zaspokajanie zachcianek.

W tym kontekście można powiedzieć, że mniej znaczy więcej!

Ryszard Kulik

źródło:ekopsychologia.pl

VII zasada ekologicznego „ja”: inne istoty

Pozwól sobie na rezygnację z przekonania, że inne istoty są gorsze albo mniej wartościowe od ciebie; wczuwaj się w ich sytuację i identyfikuj się z nimi odkrywając w nich siebie.

Znalezione obrazy dla zapytania oczy krowy

Wielu z nas wyobraża sobie świat żywy na kształt piramidy u podstawy której znajduje się materia nieożywiona, dalej wirusy, bakterie, grzyby, rośliny, zwierzęta i w końcu, na samym szczycie my – ludzie.

 

Ta piramida odzwierciedla nasze zapatrzenie w siebie, nasz narcystyczny antropocentryzm, który każe koncentrować się nam wyłącznie na naszym własnym interesie i pomijać inne istoty, jako mniej ważne i wartościowe. Czytaj dalej

VI zasada ekologicznego „ja”: współzależność

Pozwól sobie na rezygnację z przekonania, że jesteś samotny albo oddzielony; odkrywaj swoją współzależność od nieskończonej ilości istot ludzkich i pozaludzkich.
Przekonanie o własnym oddzieleniu od szerszego przyrodniczego kontekstu jest podstawowym rysem naszego charakteru. Współczesna cywilizacja dodatkowo podtrzymuje i wzmacnia to przekonanie afirmując takie cechy, jak niezależność, wolność i samowystarczalność. Innymi słowy współczesny człowiek coraz bardziej ulega złudzeniu, że może sobie bez przyrody poradzić, że jak przyjdzie co do czego, uratuje go technika. Dziś coraz wyraźniej dostrzegamy złudność takich wyobrażeń, a samo poczucie oddzielenia traktujemy jak niebezpieczny syndrom.

Czytaj dalej

V zasada ekologicznego „ja”: dzikość

Pozwól sobie na nieodcinanie się od dzikości – dostrzegaj w niej siebie.

Odcinanie się od dzikości jest przejawem lęku przed tym, czego nie możemy kontrolować. Brak możliwości kontroli rzeczywistości jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń współczesnego człowieka. Dzieje się tak dlatego, ponieważ przymus kontroli pozwala chronić nasze małe „ja”, które ciągle jest zagrożone przez nieprzewidywalny świat. Objawami tego syndromu są powszechne lęki przed ciemnością, dzikimi zwierzętami czy przed śmiercią.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: