Jak utrzymać szczęśliwy związek przez lata?

Mark Manson, jeden z popularnych amerykańskich autorów publikacji w temacie rozwoju osobistego, przeprowadził ankietę wśród czytelników dotyczącą czynników, które wpływają na utrzymanie udanego związku przez długie lata (powyżej 10 lat). Odpowiedziało prawie 1500 respondentów. I pomimo tego, że w ankiecie udział wzięli ludzie w różnym wieku, z różnych szerokości geograficznych, o różnym wykształceniu i zawodach – ich odpowiedzi były podobne. Oznaczać to może, że poniższe 10 czynników może i nam pomóc utrzymać satysfakcjonujący związek przez długie lata.

Znalezione obrazy dla zapytania happy spiritual couple

Czytaj dalej

DLACZEGO WYBIERAMY PARTNERÓW PODOBNYCH DO SWOICH RODZICÓW?

 Dlaczego jedni są dla nas bardziej atrakcyjni, inni zaś mniej? Psychologowie podpowiadają, że w potencjalnym partnerze możemy szukać, zupełnie nieświadomie i automatycznie, swoich rodziców.

Jest wiele zdjęć przedstawiających zoologa Konrada Lorenza, kiedy już w słusznym wieku, z siwą brodą biega po łąkach lub pływa w jeziorze, a za nim podąża stadko gęsi. Naukowiec był zafascynowany ptakami, a one nim. Zdarzało się, że Lorenz był pierwszą istotą, którą gęsi widziały zaraz po urodzeniu. Wówczas fiksowały się na nim przez całe swoje życie – traktowały go jak matkę i ignorowały inne ptaki. Lorenz nazywał to zjawisko wpajaniem, wdrukowaniem.

Później odkryto, że u ludzi występuje podobny proces. Nie jest tak rygorystyczny, ale ludzie także mocno wiążą się z osobami, z którymi spędzali wiele czasu jako dzieci. Psychologowie określają to mianem przywiązania, które jest podstawą miłości łączącej dziecko z rodzicami lub najbliższymi osobami. Przywiązanie pozostaje na zawsze, jest bezwarunkowe.

To, że młode gęsi podążały za Lorenzem, wiemy m.in. ze zdjęć. Co się jednak działo, kiedy ptaki dorastały i poszukiwały partnera do sparowania? Na ten temat wiadomo niewiele, jednak zauważono, że inne gęsi nie były dla nich atrakcyjne. Zapatrzone w Lorenza ptaki rozglądały się za starszymi mężczyznami, szczególnie tymi, posiadającymi siwą brodę. Wczesne wdrukowanie oddziaływało także w okresie dorosłości i miało znaczącą rolę przy wyborze partnera.

Chris Fraley, naukowiec z University of Illinois at Urbana – Champaign zajmuje się zjawiskiem przywiązania u dorosłych. „Gdy dwoje ludzi darzy się miłością, tworzy się między nimi silne przywiązanie, podobne do tego, które łączyło nas w dzieciństwie z rodzicami.” – wyjaśnia. Czy nie sugerowałoby to, że ludzie, podobnie jak gęsi, w swoim dorosłym życiu w poszukiwaniu przyszłego partnera kierują się tym, co znają z pierwszej bliskiej relacji, a więc z przywiązania między nimi a rodzicami?

W czasopiśmie Journal of Personality Research Fraley wraz z Marie Heffernan opublikował artykuł, który dostarcza pierwszych wskazówek, wstępnie potwierdzających to przypuszczenie. W przeprowadzonym przez naukowców eksperymencie wzięło udział ponad 2200 osób między 20-tym a 29-tym rokiem życia, które oceniały atrakcyjność postaci na 25 portretach. W zależności od orientacji seksualnej otrzymywali zdjęcia osób tej płci, wśród której wybierali osoby, uważane przez nich za atrakcyjne.

Dodatkowo badani podawali informację o wieku rodziców w momencie ich przyjścia na świat. Rozpiętość wieku była duża i wahała się od 13 do 48 lat w momencie narodzin dziecka.

Fraley i Heffernan odkryli, że portrety młodszych kobiet i mężczyzn zostały ocenione średnio jako bardziej atrakcyjne. Nie było to jednak zupełnie oczywiste: każdy uczestnik eksperymentu, który wychował się ze starszymi rodzicami, oceniał zdjęcia starszych kobiet i mężczyzn jako bardziej atrakcyjnych potencjalnych partnerów.

Badanie nie tylko potwierdza przypuszczenia Fraleya dotyczące tego, że cechy osób, do których byliśmy przywiązani w dzieciństwie mogą w przyszłości sugerować, kogo uznamy za atrakcyjnego partnera. Uzyskane przez badaczy wyniki pokrywają się także z doniesieniami innych naukowców: podobnie przekonują, że córki starszych ojców częściej wychodzą za mąż za starszych mężczyzn niż córki młodszych ojców. Podobnie osoby, które wychowały się w rodzinie palaczy papierosów, również statystycznie częściej wchodzą w związki z palaczami.

źródło: http://www.charaktery.eu, 0prac. mg na podst. www.welt.de

 

DUCHOWOŚĆ W SEKSUALNOŚCI

Seks bez wytrysku? To jest tantra? Mężczyźni albo się jej boją, albo obojętnie wzruszają ramionami. Tymczasem tantra obiecuje im nie tylko kilkusekundowy orgazm, ale utrzymanie takiego poziomu podniecenia znacznie dłużej.

„Nikt ci nie uwierzy, póki tego nie doświadczy. Też kiedyś ze zdziwieniem odkryłem, że można czuć się zaspokojonym bez ejakulacji” – mówi Dawid Rzepecki, nauczyciel tantry. Czy to rzeczywiście możliwe? O co chodzi w tym orientalnym seksie?

Kosmiczny orgazm

Ludziom Zachodu słowo „tantra” kojarzy się przede wszystkim ze skomplikowanymi pozycjami, seksem powolnym, trwającym godzinami, i perwersją. Tymczasem tantra to zbiór mistycznych, ezoterycznych nauk pochodzących z Azji – przede wszystkim z hinduistycznych Indii, skąd trafiły do Tybetu, gdzie wzbogaciły się o elementy buddyzmu. Czytaj dalej

POTRZEBA CZUŁOŚCI

czułośćKażdy z nas pragnie czułości i jest do niej stworzony, ale mimo to nie jest łatwo ją zdefiniować. W psychologii mówi się o czułości wtedy, kiedy opisuje się więź, bo jest ona jej immanentną częścią. Dlatego psychologia określa czułość jako podstawową potrzebę, wywodzącą się z relacji matki i dziecka. Opieka nad nowo narodzonym potomstwem wymaga bliskości fizycznej i czułość wywodzi się właśnie z niej. Cała sfera pielęgnacji, dotykania małego dziecka, karmienia go, przewijania, kąpania, pieszczot, przytulania, gdy płacze – ma charakter czuły i buduje więź. Dlatego dzieci z domów dziecka czy z domów, gdzie panuje dysfunkcja emocjonalna, cierpią na zaburzenia więzi. Bez czułości nie ma zdrowej, ciepłej więzi.

Swego czasu przeprowadzono głośne i kontrowersyjne badania na rezusach, odebrano młode matce i umieszczono je w pomieszczeniu, gdzie były dwie kukły – jedna z mlekiem, a druga miękka, szmaciana. Okazało się, że małpie dziecko cały czas siedziało na szmacianej małpie, w którą mogło się wtulić, a tylko na chwilę szło do drewnianej, żeby zjeść. Kiedy dorosło, nie było w stanie nawiązać żadnych relacji z innymi małpami, nie było przystosowane do życia w stadzie. Ostatnim etapem eksperymentu było połączenie dwóch osieroconych małp. Przez pierwszy miesiąc były nierozłącznie sczepione ze sobą. Badanie to dowodzi, że potrzeba czułości rozumianej jako bliskość fizyczna jest bardzo silna u naczelnych, a kiedy nie jest zaspokojona, w późniejszym czasie dochodzi do dysfunkcji w zakresie funkcjonowania w relacji i w grupie.

Nie ma czułości bez dotyku?

Myślę, że każdy postrzega ją trochę inaczej, ale z pewnością musi być w niej bliskość. Można ją okazać też ciepłym, czułym słowem, tonem głosu. Część psychologów twierdzi, że każda rodzina, każdy system wypracowuje sobie swoje wzorce czułości. Jeśli ktoś wie, że jego mama uwielbia dobrą czekoladę, i przyniesie jej tabliczkę w prezencie, może być to dla niej wystarczający gest czułości. Ale jeśli nie dostaliśmy w dzieciństwie czułości, troskliwej opieki i ciepła, nie mamy potem odpowiednich zasobów tych dóbr, żeby obdarować nimi inne osoby. Trzeba najpierw samemu się nasycić, żeby później dzielić się z innymi.

Czytaj dalej

CZYM JEST TANTRA?

Coraz bardziej popularną na Zachodzie ścieżką rozwoju osobistego i duchowego jest tantra. Kojarzona głównie z rozwiązłą seksualnością wzbudza tyle samo lęku co i zaciekawienia.

Czy duchowość rzeczywiście może wiązać się z seksem?

Wschodnia mistyka mówi, że w seksualności tkwi olbrzymia moc i że odkrycie oraz celebracja tej mocy prowadzi do komunii, czyli duchowego zjednoczenia z Bogiem…

Mistykom można wierzyć lub nie, trudno jest jednak zaprzeczyć, że to dzięki energii seksualnej przyszliśmy na świat. Jest też ona – jak pisał Freud – podstawowym motorem naszych działań. Można by rzec, że tantra, zamiast represjonować energię libido, uświęca ją. Zamiast sublimować, transformuje w kierunku rozwoju pełnego potencjału duchowego.

Takie podejście zakłada istnienie praktycznych narzędzi potrzebnych do pracy z energią seksualną. Pozwala to na wprowadzenie w pole świadomości oraz integrację odrzucanych zwykle popędów. Stąd też terapeutyczny wymiar tantry. Jeden z twórców psychoterapii somatycznych Wilhelm Reich twierdził, że zdrowy człowiek, to ten, który jest w stanie przeżyć w pełni odruch orgazmiczny. Oznacza to, że rodząca się w orgazmie energia nie ogranicza się tylko do naszej strefy genitalnej, ale rozchodzi się nieskrępowanymi falami po całym ciele. Taką ekstazę przeżywa np. dziecko ssące pierś matki. Doświadcza ono błogostanu uczestnicząc w akcie zjednoczenia z matką. Jako dorośli w skutek gromadzenia napięć, oraz kulturowej opresji naniesionej na naszą seksualność, tracimy tę naturalną możliwość doświadczania pełnej ekstazy. Tantra – jako droga duchowa – w ekstazie widzi możliwość pełnego zjednoczenia z absolutem. Z tym, że uwaga, ekstaza nie jest celem samym w sobie, jest raczej narzędziem pozwalającym na doświadczenie komunii duchowej.

Trudno zaprzeczyć, temu, że w zachodniej kulturze przez ostatnie kilkanaście wieków sfera seksualna człowieka została obarczona poczuciem winy i wstydu. To najprostsza droga do zablokowania naturalnego przepływu tej podstawowej energii życiowej każdego z nas. Boimy się jej otwarcia jak puszki Pandory. Dlatego tantra, ze swoim pełnym szacunku podejściem, może stać się kluczem do odkrycia, że w naszych brzuchach chowa się prawdziwy skarb, a nie potwór.

Współcześnie praca tantryczna polega głównie na oswajaniu naszej energii seksualnej. Odkrywaniu na nowo radości i przyjemności płynącej z jej doświadczania. Pokazuje świętość naszego ciała, całego ciała. W tym „zwraca” nam nasze organy seksualne. Z powrotem każe się przyjrzeć i zbadać cóż też się chowa „tam na dole” między nogami. Czy aby nie zapomnieliśmy trochę o „tym”? A może traktujemy „to” instrumentalnie, rozrywkowo, sportowo, bądź z poczucia obowiązku wobec partnera…?

Poza tym, seks był, jest i zawsze będzie tematem budzącym zainteresowanie. Odnosi się przecież do naszych podstawowych potrzeb. Brak świadomości ciała, płynących przez niego uczuć i emocji, naturalnego doświadczania budzącej się w nim energii seksualnej sprawia, że nasze zainteresowanie seksem przybiera wypaczone i często wręcz niezdrowe formy. Nadużywamy swoich ciał. Bez kontaktu z wymiarem duchowym stajemy się łatwym łupem komercyjnego świata w którym liczy się szybki efekt, a nie świadomość i celebracja życia. W tantrze zaś chodzi przede wszystkim o świadomość, w której rodzi się zgoda na przyjęcie siebie takimi jakimi stworzyła nas natura.

źródło: http://zwierciadlo.pl/author/dawid-rzepecki

 

ZAANGAŻOWANIE

Trzecia składowa miłości według trójczynnikowej koncepcji miłości R.Strenberga to zaangażowanie.

Znalezione obrazy dla zapytania HAPPY MARRIAGE

Zaangażowanie można zdefiniować na dwóch poziomach: „decyzji krótkoterminowej (oznaczającej, że kochamy partnera) i długoterminowej (oznaczającej, że chcemy podtrzymać tę miłość i pozostać w związku z partnerem)”56. Na zaangażowanie składają się „decyzje, myśli, uczucia i działania ukierunkowane na przekształcenie relacji miłosnej w trwały związek oraz na utrzymanie tego związku pomimo występowania różnych przeszkód”57. Poddaje się ono świadomej kontroli. W udanym związku zaangażowanie jest najbardziej stabilnym składnikiem. „Dalszymi czynnikami podtrzymującymi zaangażowanie są: dodatni bilans zysków i strat uzyskiwanych w danym związku przez partnerów oraz mała atrakcyjność innych (alternatywnych) związków im dostępnych, a także liczne bariery przeszkadzające zerwaniu związku”58. Bariery te mogą mieć charakter formalny (legalizacja związku – małżeństwo) i nieformalny (system wartości, naciski rodziny i przyjaciół). Zaangażowanie ma charakter samopodtrzymujący trwanie związku. Barierą, która nie pozwoli na rozpad związku jest np. uzasadnianie własnych działań. Otóż często ludzie wkładają w związek dużo wysiłku, ale muszą wierzyć przy tym, iż to ma sens, a ich wysiłki są właściwie ukierunkowane, gdyż inaczej byłoby to nie do zniesienia. W związek wkładane są także inwestycje własne oraz te, z których dana osoba zrezygnowała. Wycofanie się ze związku mogłoby nieść ze sobą zbyt dużo strat, dlatego też ludzie tkwią w nim. Im więcej wkładają, tym większe zaangażowanie i mniej chęci na rozstanie. Kolejną barierą niepozwalająca na rozpad związku jest fakt, iż związek z partnerem staje się częścią własnego „ja”. W miarę trwania związku, partner staje się częścią drugiej osoby, jego własnej tożsamości. Choć często następuje niezadowolenie z powodu rozbieżności między pragnieniami i oczekiwaniami, a stanem faktycznym. Jego satysfakcja zmienia się, tzn. ulega wahaniom w wyniku oddziaływania przemijających czynników. Jednakże w miarę upływu czasu partnerzy dostosowują się do siebie. Zaangażowanie rośnie wolno wraz ze wzrostem zadowolenia, w miarę narastania namiętności i intymności ten wzrost jest coraz szybszy. Następnie stabilizuje się i trwa tak do końca związku. Im bardziej partnerzy są zaangażowani w związek tym bardziej bronią swego związku. Obniża się także atrakcyjność ewentualnych partnerów spoza związku. Co jest tendencją nieświadomą.

 

NAMIĘTNOŚĆ

Namiętność – druga z podstawowych cech miłości według teorii Sternberga.

Zdjęcie użytkownika Odkrycia duszy i rozumu.

Namietność jest konstelacją silnych emocji zarówno pozytywnych (zachwyt, tkliwość, pożądanie, radość), jak i negatywnych (ból, niepokój, zazdrość, tęsknota), często z mocno uwydatnionym pożądaniem. Emocjom tym towarzyszy bardzo silna motywacja do maksymalnego połączenia się z partnerem. Wiele typowych przejawów miłości, wskazywanych przez ludzi jako takie, to przejawy własnie namiętności:pragnienie i poszukiwanie fizycznej bliskości, przypływy energii, uczucie podniecenia, bicie serca, dotykanie, kontakty seksualne, nawet obsesja na punkcie partnera, psychiczna nieobecność pod nieobecność partnera.

Dynamika namiętności jest dramatyczna. Namietność intensywnie rośnie, szybko osiągając swoje szczytowe natężenie, i niemal równie szybko gaśnie.
Namiętność czasem nazywana jest uzależnieniem.

INTYMNOŚĆ

Intymność w miłości
– pierwsza z trzech zasadniczych składników miłości, zidentyfikowanych przez Roberta J. Sternberga w 1986 roku, które stanowią dotychczas podstawę rozważań o naturze miłości.
Intymność – to pozytywne uczucia i towarzysące im działania, które wywołują bliskość i wzajemną zależność partnerów od siebie, np. pragnienie dbania o dobro partnera, przezywanie szczęścia w obecności partnera i z jego powodu, szacunek do partnera, przekonanie, że można nań liczyć w potrzebie, wzajemne zrozumienie, wzajemne dzielenie się przezyciami i dobrami, zarówno duchowymi, jak i materialnymi, dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia, wymiana intymnych informacji, uważanie partnera za ważny element swojego zycia.

Dynamika intymności w związku jest łagodna, siła uczuć i działań składających się na intymność rośnie powoli i jeszcze wolniej opada.

Pozytywne emocje składające się na intymność wynikają w dużej mierze z umiejętności komunikowania się, wzajemnego zrozumienia i udzielania sobie wsparcia i pomocy, a takie umiejętności wykształcają się dopiero w trakcie wzajemnego poznawania się partnerów.

Zdjęcie użytkownika Odkrycia duszy i rozumu.

ZAKOŃCZENIE ZWIĄZKU

Jak skutecznie rozliczyć się z przeszłością? Ze związkiem, który się skończył?

Zdjęcie użytkownika Odkrycia duszy i rozumu.

Przede wszystkim należałoby się zastanowić, kiedy następuje ten moment, że można powiedzieć o związku, że się zakończył.

Czy wtedy, kiedy jedna ze stron decyduje się na wyjście z relacji? Czy wtedy dopiero, kiedy obydwie strony podejmą taką wewnętrzną decyzję, że to już koniec? No właśnie.

Najczęściej, w praktyce, związek kończy się, kiedy jedna ze stron chce odejść. I często realizuje ten plan. Po prostu wyprowadza się, przestaje spotykać, kontaktować, zaczyna nowe życie. Ale czy to oznacza, że związek się zakończył? Przecież druga strona, nierzadko, pomimo odejścia ukochanego, czy ukochanej, wciąż wierzy, ma nadzieję na poskładanie wszystkiego.

Ta nadzieja, która zazwyczaj jest wspaniałym uczuciem, motywuje do działania, pokazuje kierunek, sens, to w takiej sytuacji, kiedy mówimy o rozstaniu – może stać się pułapką. Dla uczuć osoby, która nie chciała zakończyć związku. Często karmi się ona/on właśnie nadzieją budowaną na wspomnieniach, wspólnych planach.

W rzeczywistości, wystarczy, że jedna strona podejmie decyzję o wyjściu ze związku i można uznać związek za zakończony.

Związek to relacja dwóch osób. Jeśli jedna z niego wychodzi, związek przestaje istnieć. Oczywiście psychologowie wskazują szereg tzw związków toksycznych utrzymujących się również po rozstaniu, ale oceniając obiektywnie rzeczywistość, to związek się kończy, kiedy jedna strona ma dość. Nawet, jeśli druga osoba zostaje z oczekiwaniami, pragnieniami, marzeniami, nadzieją, to nie będzie to już związek. Trzeba o tym pamiętać.  To będzie ona lub on z swoimi emocjami i wyobrażeniami.

Zawsze warto dowiedzieć się, co było przyczyną. Spróbować rozmawiać o mozliwości naprawienia relacji, jeśli nam zależy. Ale zróbmy to raz i już. Jeśli druga strona nie chce, to po prostu nie chce. I nie ma co walczyć o to na siłę. Taki wymuszony związek nie przynosi spełnienia w dłuższym okresie czasu.

Warto skupić wysiłki na poradzeniu sobie z odejściem ukochanej osoby.
Nie rozważajmy, co by było, gdyby. To nic nie pomaga.  Nie twórzmy możliwych scenariuszy ratunkowych.  Po prostu – pogódźmy się z sytuacją i weźmy odpowiedzialność za swoje odczucia.

Wielu psychologów badało najskuteczniejsze techniki poradzenia sobie z rozstaniem. Pojawiło się wiele pomysłów, ale zawsze i wszyscy radzą jedno: trzeba się odciąć całkowicie od ukochanej osoby.

Pozbyć wszystkiego, co się kojarzy z tą osobą. Włącznie z usunięciem kontaktu ze znajomych na portalach społecznościowych, wyrzuceniem wspólnej poduszki i oddaniem na czasowe przechowanie prezentów. Trzeba oczyścić otoczenie ze wszystkiego, co mogłoby w ciagu dnia przypominac nam o istnieniu ukochanej osoby.
To i tak będzie trwało jeszcze jakiś czas. Ale nie utrudniajmy sobie tego okresu.

Niektórzy twierdzą, że wychodzenie z ważnego związku przeżywa się połowę czasu, jaki trwał związek.
Tego nie wiem, ale pewne jest, że czym prędzej oczyścimy otoczenie z pamiątek i myśli ze wspomnień, tym szybciej pojawi się przestrzeń na nowe. Na nowe plany. I marzenia.

 

Zdjęcie użytkownika Odkrycia duszy i rozumu.
%d blogerów lubi to: