IV zasada ekologicznego „ja”: niewalczenie z przyrodą

Pozwól sobie na niewalczenie z przyrodą; odpuść sobie ujarzmianie jej za wszelką cenę. Poddając się jej, poddajesz się sobie – temu, kim naprawdę jesteś.

Oddzielone, małe „ja” przepełnione jest lękiem i niepewnością. Wokół rozpościera się zagrażający świat, z którym trzeba się zmagać, walczyć o swoje, ścigać się i ciągle coś udowadniać. Warto uświadomić sobie, że wszystkie te wojny, jakie prowadzimy, są tylko odzwierciedleniem wojny, jaka toczy się w nas samych. Ta wojna to skutek naszego oddzielenia. Tam bowiem, gdzie jest oddzielenie, tam też jest linia frontu i potencjalny konflikt. Jednym z najbardziej zatrważających przejawów tego konfliktu jest wojna, jaką prowadzimy z dziką przyrodą. Wydaje się nam, że musimy ją ujarzmić, ucywilizować, zmienić, udoskonalić. Wydaje się nam, że jak przestaniemy walczyć, to trzeba będzie skapitulować i przegrać. Ciągle się czegoś boimy.

Odkrycie siebie w wymiarze ekologicznego „ja” pokazuje nam, że nie ma żadnego przeciwnika. Nie ma żadnej linii frontu i konieczności walki. Niektórzy z nas coraz bardziej sobie uświadamiają to, że w tej wojnie, jaką prowadzimy z przyrodą (nawet jeżeli wygramy) niechybnie czeka nas porażka, bo taka jest logika walki samego z sobą. Ostatecznie nikt nie wygrywa – wszyscy przegrywają.

Poddanie się przyrodzie jest trudne, tak, jak trudne jest zrezygnowanie ze swojego małego „ja”. W tym wąskim sensie to jest kapitulacja i przegrana, ale z perspektywy całości zyskują wszyscy. Człowiek zyskuje ekologiczne „ja” – pełnię własnego człowieczeństwa, a natura zyskuje zupełnie inne traktowanie jej przez człowieka.

źródło: ekopsychologia.edu.pl, autor: Ryszard Kulik

 

III zasada ekologicznego ja: wyjątkowość

Pozwól sobie na niemyślenie o sobie, że jesteś kimś szczególnie wyjątkowym; dostrzegaj wyjątkowość wokół w codziennej prostocie i zwykłym życiu.

Podstawowym problemem naszego małego „ja” jest narcystyczne przekonanie o własnej wyjątkowości. W przekonaniu tym nie ma nic zdrożnego, dopóki nie ma ono charakteru kompensacji. Oznacza to, że wyjątkowość i przypisywanie sobie nadmiernych przywilejów jest sposobem na radzenie sobie z dojmującym przekonaniem o własnej znikomości, małości, nieadekwatności i niepewności. Nasze oddzielone, małe „ja” w swym podstawowym wymiarze takie właśnie jest. I musi udowadniać, że jest wręcz odwrotnie. To właśnie dlatego ludzie z takim przymusem muszą potwierdzać własną wyjątkowość. Prawdziwa wyjątkowość nie musi zdobywać potwierdzenia, wyraża się naturalnie w spontanicznych działaniach. Tak właśnie działa przyroda: rośliny, zwierzęta, skały, rzeki, zachody słońca, księżyc są cudownie wyjątkowe, ale jakby przy okazji, nie skupiają się na tym, żeby komukolwiek to udowadniać. My ludzie często walczymy o to by udowodnić swoją wyjątkowość. To właśnie jest różnica między kompensacyjną a naturalną wyjątkowością.

Zatem w tym punkcie chodzi o to, by odkrywać w sobie, że jesteśmy wyjątkowi w sposób naturalny jako część cudu życia, jako nasze większe, ekologiczne „ja”. Nie musimy niczego potwierdzać, wystarczy po prostu być, tak, jak inne istoty na naszej planecie. Drogą do takiego doświadczenia jest uważne życie na co dzień, które zadowala się prostotą i skromnością. Bo wyjątkowość jest wszędzie wokół nas w tym, co pod naszymi stopami, nad naszymi głowami. Jest w każdej czynności, którą wykonujemy: w chodzeniu, zmywaniu naczyń, rozmowie…

Ekologiczne „ja” jest wyjątkowe już tu i teraz i zadowalając się tym, co jest, żyje w świecie pełnym cudów.

źródło:ekopsychologia.edu.pl, autor: Ryszard Kulik

II zasada ekologicznego ja: ciało

Pozwól sobie na nietraktowanie swojego ciała jak obcej maszyny. Jesteś swoim ciałem; jesteś nim jako kawałek dzikiej przyrody.

Jednym z najbardziej zasmucających konsekwencji zawężania własnego „ja” jest oddzielanie go od własnego ciała. Dramat oddzielenia dotyczy więc nie tylko naszej relacji ze światem zewnętrznym, ale również odgrywa się w granicach naszej skóry. Nasze ciało najczęściej traktujemy jak coś obcego, jak coś, co posiadamy, jak maszynę, którą możemy bezlitośnie eksploatować. Tak oto bardzo często nie dajemy swemu ciału tego, czego ono rzeczywiście potrzebuje (np. ruchu), albo dajemy mu to, czego ono zupełnie nie potrzebuje (np. używki). Wykorzystujemy nasze ciała ponad miarę, próbujemy je wciskać we własne wyobrażenia, jakie ono powinno być, nie troszczymy się o nie. Ciało często wydaje się kłopotliwe, grzeszne, brudne, niecywilizowane. Trzeba je więc utemperować odpowiednio. Interesujące w tym jest to, że podobnie jak ciało traktujemy dziką przyrodę. Bo też ciało jest w istocie najbliższym nam kawałkiem dzikiej przyrody. I tak samo jak niszcząc przyrodę robimy to sobie, tak też nie szanując swojego ciała, nie słuchając go czynimy szkodę samym sobie. Trudno to jednak zobaczyć na co dzień, bo przecież raczej identyfikujemy się z oddzielonym umysłem.

Zatem ekologiczne „ja” to coś, co nie jest od ciała oddzielone. Osoba o dojrzałym ekologicznym „ja” powie, że jest swoim ciałem, a nie, że posiada ciało. W tym sensie przed każdym z nas stoi ważne zadanie: na powrót stać się istotą cielesną, przyjąć ciało jako część siebie. Dokonując świadomie takiej reintegracji w zdecydowanie większym stopniu otwieramy się na dzikość, przestajemy się jej bać, czy próbować ją kontrolować za wszelką cenę.

Żeby tego dokonać trzeba pozwolić sobie na wnikliwe wsłuchiwanie się w siebie, w ciało, które ciągle do nas coś mówi, przekazuje sygnały, potrzeby, pragnienia. Poczuć się w ciele, poczuć się ciałem, rozgościć się we własnej skórze, w sobie. Oto przesłanie tego punktu.

źródło: ekopsychologia.edu.pl, autor: Ryszard Kulik

I zasada ekologicznego „ja”: wyobrażenia na swój temat

Pozwól sobie na nieprzywiązywanie się do swoich wyobrażeń na własny temat. Odkrywaj, że jesteś kimś znacznie większym niż swoje małe „ja”.

Pierwsza zasada podważa oczywistość i prawdziwość naszej codziennej identyfikacji i tożsamości. Innymi słowy można by powiedzieć: nie jesteś tym, kim myślisz, że jesteś. Przyjęcie tej zasady jest dość trudne, bo zwykle myślimy, że wiemy kim jesteśmy. Posiadamy jakiś wizerunek, z którym się identyfikujemy, który lubimy. Pokazujemy go innym ludziom w różnych sytuacjach społecznych i w ten sposób tworzy się nasz tożsamość indywidualna i społeczna. Generalnie nie ma w tym nic złego, dopóki wiemy, że na podstawowym poziomie naszej istoty nie jesteśmy tym, kogo odgrywamy.

C.G. Jung nazwał tę część personą czyli maską, którą przywdziewamy na różne społeczne okazje. Co kryje się pod maską? Wielu z nas nigdy tam nie zagląda przyjmując, że maska jest właśnie naszą prawdziwą twarzą. Takie stwierdzenie, to jeden z największych dramatów egzystencjalnych człowieka. Bo w istocie jesteśmy kimś znacznie większym i nie doceniamy siebie. Nasze małe „ja” definiowane przez role społeczne, to tylko przebrania, które czasowo nosimy, a nie nasza prawdziwa istota. Ta istota nie jest też jakimiś konkretnymi cechami osobistymi, które możemy sobie przypisać. W tym wymiarze nasze „ja” ciągle jest małe. Wyjście poza te ciasne granice jest jednocześnie wyjściem poza samotność, lęk i wolność pojmowaną również bardzo wąsko jako przymus kontroli, po to, by to małe „ja” czuło się dobrze.

Zatem w tym pierwszym punkcie chodzi przede wszystkim o to, by zanegować te „oczywistości”, pozwolić sobie na odkrywanie w sobie czegoś, co wykracza poza wąskie granice naszej osoby.

źródło: ekopsychologia.edu.pl, autor: Ryszard Kulik

Ekologiczna jaźń

Ekologiczna jaźń czy ekologiczne „ja” to podstawowe pojęcie ekopsychologii odnoszące się do postrzegania naszej tożsamości. Termin został wprowadzony przez Theodora Roszaka.

W jaki sposób rozwijać ekologiczne „ja”? Jakie są jego podstawowe zasady, które praktykowane na co dzień przyczyniają się do odkrywania w sobie pełni oraz sprawiają, że nasza relacja ze światem i dziką przyrodą zmienia się zasadniczo?

Znalezione obrazy dla zapytania ecopsychology

Każda z podstawowych zasad ekologicznego „ja” rozpoczyna się od sformułowania „pozwól sobie…”. Sformułowanie to jest istotne, ponieważ wyznacza charakter procesu, w którym ekologiczne „ja” się ujawnia. Założenie bowiem jest takie, że nasze małe „ja” jest złudzeniem, któremu ulegamy, jest z gruntu czymś nieprawdziwym. Oczywiście wierzymy w nie i identyfikujemy się z nim, jednak wielu z nas ma intuicyjne przekonanie, że jest coś więcej, że nasza prawdziwa istota wykracza poza te ciasne ramy. Czytaj dalej

Dzieci Natury

Zerwanie więzów z przyrodą jest groźne dla zdrowia, zanurzenie się w nią może uleczyć.

Ciągnie nas za miasto, czekamy na pierwszy powiew wiosny! Zapach w powietrzu, mgiełka zieleni, słońce – potrzebujemy tego jak pożywienia i wody. Ta tęsknota to biofilia – silny, odwieczny związek człowieka z przyrodą. Nie zdajemy sobie sprawy, że brak tego kontaktu jest nie tylko męczący, lecz także szkodliwy dla zdrowia. Coraz rzadziej patrzymy w niebo, rozglądamy się wokół siebie czy zwyczajnie gapimy przez okno. Zresztą, nic dziwnego, dookoła tylko betonowe osiedla i obłoki smogu. Wielu z nas nie widuje na co dzień ani kawałka zieleni. Dom – auto – praca – sklep – dom… Tak wygląda codzienna trasa przeciętnego mieszkańca większego miasta.

A przecież lubimy przyrodę. Wraz z przyjściem wiosny odczuwamy zew Ziemi i – choćbyśmy posiadali jedynie parapet z niewielką na nim doniczką – biegniemy do sklepu ogrodniczego po cebulki żonkili czy tulipanów. Bo tak działa…

Biofilski instynkt

Tkwi w każdym żywym stworzeniu. Brytyjski socjolog i biolog Edward O. Wilson określił biofilię jako „wrodzony, zakodowany w naszych genach pociąg do przyrody, której jesteśmy częścią”. Słynny psychoanalityk Erich Fromm pisał zaś o niej: „To miłość do życia”. Czytaj dalej

Błędy według Osho

Popełniaj tyle błędów, ile to możliwe, pamiętając tylko o jednym: nie popełniaj drugi raz tego samego.Podobny obraz

A będziesz wzrastać. Gubienie się jest częścią twojej wolności, sprzeciw – nawet wobec Boga – to część twojej godności. Sprzeciwianie się, nawet Bogu, jest niekiedy piękne. Właśnie w ten sposób wykształcisz kręgosłup; są całe miliony ludzi pozbawione kręgosłupa.
Zapomnij o wszystkim, co ci określano jako słuszne lub niesłuszne. Życie nie jest niezmienne. Coś, co jest dobre dzisiaj, może stać się błędem jutro, coś, co jest niesłuszne w tym momencie, w następnym może być właściwe.

OSHO

Co to znaczy proste życie? Wyjaśnia Wojciech Eichelberger

Żyjemy na co dzień w pędzie wykonując szereg czynności bardzo często całkowicie zbędnych. Gonimy za czasem, który nam ucieka, tydzień za tygodniem mija życie, a my przeliczamy je na kolejne kupione gadżety, kolejny ciuch, większy dom, nowszy samochód. Pewnie części z tych rzeczy w ogóle nie potrzebujemy, ale taka jest moda, albo po prostu nawet nie zauważamy tego, jak otoczenie mocno wpływa na nasze wybory, na to, jak żyjemy. Wzajemnie nakręcamy się – kolejny gadżet, większy samochód równa się sukces.

Doba nam się kurczy. Ilość dostępnych sztucznych „zaspokajaczy” naszych potrzeb, „uspokojaczy” trudnych uczuć i „namiastek” szczęścia się wciąż powiększa. Oferta będzie coraz bogatsza i bardziej kusząca. I wszystko w porządku, jeśli pasjonat posiadania coraz to nowych dóbr rzeczywiście jest szczęśliwy, kiedy gromadzi te zdobycze cywilizacji. Gorzej kiedy się okazuje, że cieszą tylko przez jakiś czas, natomiast stałą rzeczą staje się chaos w głowie i w życiu od nadmiaru, towarzysząca mu ciągła gonitwa myśli, a w duszy coraz większa pustka pojawia nie wiadomo skąd. Mimo pędu, gonitwy, ciągłych zajęć i rozrywek.

Z zewnątrz nic nie wskazuje, że to prosta droga do depresji.

Proste życie

Czytaj dalej

Jak działa intuicja?

Czy twoja intuicja wysyła ci jakieś sygnały? Odpowiedź jest jedna: tak, intuicja podsuwa ci informacje cały czas. Problem w tym, że najczęściej nie zwracasz na to uwagi. A nawet jeśli jej nie zignorujesz, brakuje ci zaufania, by postępować zgodnie z jej podpowiedziami. A może wystarczy dowiedzieć się, jak działa intuicja, by łatwiej ją zaakceptować?

Podobny obraz

Czym jest intuicja?

Intuicja (łac. intueri – przyglądać się, obserwować) jest wewnętrznym głosem; to głęboka mądrość, którą posiadają w sobie wszyscy ludzie – choć nie potrafią z niej skutecznie korzystać. Natura intuicji w gruncie rzeczy polega na przyglądaniu się i analizowaniu otaczającej rzeczywistości. Jako proces podświadomy objawia się zazwyczaj w formie nagłego przebłysku jakiejś myśli, który wydaje się niezależny od naszej woli. Dzięki intuicji możemy rozwiązywać najtrudniejsze problemy i pokonywać przeszkody w drodze do sukcesu w dowolnej dziedzinie życia. Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: